Od Alice CD Will

Od kąd Emily spotyka się z Jasperem, nie spędzamy razem tyle czasu co wcześniej. Rozumiem, że nie może już bez niego żyć i są naprawdę słodką i cudowną parą, ale teraz nie wiem co mam ze sobą robić.. w szkole nie czuje się koncortowo, kiedy chodzę prawie wszędzie tam gdzie oni. To takie przykre. Jednak, dzisiaj udało mi się namówić przyjaciółkę na spotkanie. Jas wyjechał, na kilka dni do swojego ojca, więc w końcu normalnie spędzimy czas. Postanowiłyśmy pójść na jakieś zakupy, a następnie na ciastko i gorącą czekoladę, którą uwielbiamy.
»**«
Byłam właśnie w połowie opowiadania historyjki o miłości, którą usłyszałam kiedyś na ślubie cioci, a propos pewnych zgrzytów, które zdarzyły się w związku Emily i Jaspera, gdy nagle zadzwonił mój telefon.
"- Alice, gdzie jesteś?"
- Z Emily w galerii.
"- Co?! Natychmiast wracaj do domu. Wiesz, która jest godzina. I czemu nic nie wiem o Twoim wyjściu?! Natychmiast do domu!!"
Pi pi pi.. rozłączył się. Westchnęłam głęboko i włożyłam telefon do kieszeni.
- Co się stało?
- Mój ojciec dzwonił.. mam natychmiast wracać do domu. -spuściłam głowę i zaczęłam nakładać czapkę. Na zewnątrz zrobiło się już bardzo zimno- Przepraszam, ale rozumiesz..
- Tak, pewnie. Nie smuć się, wyjdziemy jeszcze na gorącą czekoladę.. może w czwartek? -Emily objęła mnie i przytuliła.
- No dobra, do jutra. -uśmiechnęłam się słabo i poszłam w swoją stronę.
Dlaczego on zawsze musi wszystko psuć? Tak bardzo chcę mieć już 18 lat, mieszkać sama i pracować i studiować.. być samowystarczalna totalnie.
Szłam główną ulicą, blask latarani ledwo oświetlał drogę. Na ulicach było pusto, aż przeszedł mnie dreszcz. Jednak nagle dojrzałam kogoś przede mną, z każdym krokiem byłam blieżej tego kogoś, aż w końcu ogarnęłam, że to chłopak. Nagle rzucił czymś,co przypominało telefon, o jezdnię. Nawet w tak słabym oświetleniu widać było, że est bardzo mocno zdenerwowany. Postanowiłam nie zwracać na niego uwagi i iść dalej. Przechodząc obok niego sprawdziłam godzinę na telefonie i schowałam go do kieszeni, gdy nagle gość złapał mnie za nadgarstek. Odruchowo zamachnęłam się mocno prawą ręką, wykonałam szybki obrót i przywaliłam typkowi prosto w nos. Coś gruchnęło. Chłopak puścił mój nadgarstek i złapał się za nos, jęcząc cicho. Zamiast uciekać patrzyłam na niego, i byłam dumna z umiejętności samoobrony.. no więc jednak coś mi w życiu wychodzi.
- Kurwa mać. Nie normalna jesteś?! Chciałem Ci tylko telefon oddać, bo Ci wypadł.
Sięgnęłam do kieszeni i faktycznie, była pusta. Spojrzałam na chłopaka, jego ręce były umazane krwią.
- Nie normalna?? A niby jak miałam się zachować, w nocy, sama, kiedy nikogo innego nie ma, a jakiś typ nagle łapie mnie.. to normalny odruch. i jak widać skuteczny.
Ten nic nie odpowiedział, tylko wciąż trzymał się za bolące miejsce, a krew ciekła mu już po dłoni. Powinna już dawno przestać lecieć. A jeżeli złamałam mu nos? Nagle poczułam się winna. Może faktycznie to było nienormalne, zbyt gwałtowne zachowanie. Wyciągnęłam dłoń w jego stronę. Chlopak spojrzał na nią jak na coś obrzydliwego.
- Co? -burknął.
- Oddaj mi telefon, zadzwonię po pogotowie. Twój krwotok chyba nie ustaje.
- Mylisz się. -odsunął dłoń od twarzy.
Faktycznie, był umazany krwią, ale nie było jej więcej. Chłopak wyprostował się i podał mi telefon.
- Dzięki. I przepraszam. -dodałam.
Will?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Od Willa do Alice

Od Willa do Alice

Od Alice do Willa