Od Alice do Willa

Stałam gapiąc się na wszystkoch siedzących mężczyzn. Nie mam pojęcia którym jest Will. Myśl Alice, myśl. Masz mało czasu. Ponaglałam siebie w myślach. Dokładnie przyjrzałam się w co są ubrani wszyscy. Myśl, co mógł mieć na sobie Will. Wracał z pracy.. jechał na spotkanie ze mną. Ugh. Wydałam poirytowane jęknięcie. Nagle zauważyłam pewien element. Każda osoba miała na sobie dosyć przylegający t-shirt. Jednak tylko na jednym z nich leżał idealnie odwzorowując mięśnie brzucha chłopaka. Widziałam Willa bez koszulki i ten widok utkwił mi w pamięci. Jego idealny tors. Podeszłam szybko do chłopaka i położyłam dłoń na jego ramieniu. Przeszedł go dresz. Usłyszałam ciche komlenie Quebo. Już wiedziałam.
- To on. To jest Will. -powiedziałam głośno i pewnie.
Nagle usłyszałam jakiś trzask, przeciąganie, a następnie głośne stukanie. W jednej chwili wszyscy mężczyźni zostali podciągnięci do góry. Wszyscy oprócz tego, którego wskazałam. Pies przybiegł do nas i wskoczyl na kolana chłopaka. Pozostali miotali się, ale tylko przez chwilę. Później ich ciała wisiały bezwładnie. Do oczu zebrały mi się łzy. Szybko zdjęłam linę z szyi chłopaka, razem z workiem. Twarz miał posiniaczoną i spuchniętą. Prawie cała byla pokryta zaschniętą krwią. Zasłoniłam dłonią usta i zaczęłam płakać. To był Will.
- Will -jęknęłam i schyliłam się, aby go przytulić. To na pewno on.
Wciąż pachniał odrobinę swoimi perfumami.
Quebo zeskoczył i zaczął szczekać radośnie skacząc i machając ogonem.
Will?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Od Willa do Alice

Od Willa do Alice

Od Alice do Willa