Od Alice do Willa
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Rose.
- Pewnie, pomogę Ci. -odwróciłam głowę i spojrzałam chłopakowi w oczy.
"Jak ktoś taki może zwrócić uwagę na coś takiego jak Ty".. skoro ktoś taki zwrócił uwagę na coś takiego jak ja, to czym ona jest, skoro nawet przez chwilę nie wydawał się nią być zainteresowany. "Jesteś piękna" wyszeptał mi wczoraj. Jednego wieczoru poczułam się tak koszmarnie, a zaraz po tym.. zostałam tak skomplementowana, że nadal nie mogę w to uwierzyć.
- Zrobimy kanapki.. -zaproponował Will.
- I ciepłą cherbatkę. -dodałam i posłałam mu niewidzialnego buziaka.
- Jeny, tylko pospieszcie się mam dosyć patrzeć jak.. wy.. yh. Pospieszcie się. -powiedziała zirytowana kuzynka i wcale nie było mi jej szkoda.
***
Zjedliśmy wspólnie śniadanie, oczywiście Rose wybrzydzała i jęczała, ale później zaczęła jeść. Ja zaprzyjaźniłam się z psiakiem Willa, aż zatęskniłam za byciem opiekunką takiego czworonoga.
Jeszcze przed południem Will odwiózł nas do domu. Rose wysiadła pierwsza i czekała na zewnątrz, ale ja wcale nie chciałam jeszcze wychodzić. Musiałam się pożądnie pożegnać z moim chłopakiem. Przysunęłam się i przytuliłam go mocno, potem odsunęłam delikatnie, a wtedy on pocałował mnie. Odwzajemniłam gest i poczułam jak chłopak wsuwa mi coś do dłoni. Była to karteczka samoprzylepna.
- Widzimy się dzisiaj? -spytał nim wysiadłam.
- Koniecznie. Zadzwonię później, pa Misiek.
- Pa, skarbie.
Wysiadłam i ryszyłam do domu.
***
Po o dziwo biewielkiej sprzece z ojcem, weszłam do pokoju i otworzyłam szafę, szukając czystych ubrań. Poszłam wziąć szybki prysznic, niestety łazienka była zajęta przez Rose.. yyyh. Stanęłam pod ścianą i wyciągnęłam z koeszeni karteczkę od Willa, otworzyłam ją i uśmiechnęłam się szeroko. Na papierze było starannie napisane "Kocham Cię, najmocniej!"
Wyciągnęłam telefon i odpisałam Willowi.
Will?
- Pewnie, pomogę Ci. -odwróciłam głowę i spojrzałam chłopakowi w oczy.
"Jak ktoś taki może zwrócić uwagę na coś takiego jak Ty".. skoro ktoś taki zwrócił uwagę na coś takiego jak ja, to czym ona jest, skoro nawet przez chwilę nie wydawał się nią być zainteresowany. "Jesteś piękna" wyszeptał mi wczoraj. Jednego wieczoru poczułam się tak koszmarnie, a zaraz po tym.. zostałam tak skomplementowana, że nadal nie mogę w to uwierzyć.
- Zrobimy kanapki.. -zaproponował Will.
- I ciepłą cherbatkę. -dodałam i posłałam mu niewidzialnego buziaka.
- Jeny, tylko pospieszcie się mam dosyć patrzeć jak.. wy.. yh. Pospieszcie się. -powiedziała zirytowana kuzynka i wcale nie było mi jej szkoda.
***
Zjedliśmy wspólnie śniadanie, oczywiście Rose wybrzydzała i jęczała, ale później zaczęła jeść. Ja zaprzyjaźniłam się z psiakiem Willa, aż zatęskniłam za byciem opiekunką takiego czworonoga.
Jeszcze przed południem Will odwiózł nas do domu. Rose wysiadła pierwsza i czekała na zewnątrz, ale ja wcale nie chciałam jeszcze wychodzić. Musiałam się pożądnie pożegnać z moim chłopakiem. Przysunęłam się i przytuliłam go mocno, potem odsunęłam delikatnie, a wtedy on pocałował mnie. Odwzajemniłam gest i poczułam jak chłopak wsuwa mi coś do dłoni. Była to karteczka samoprzylepna.
- Widzimy się dzisiaj? -spytał nim wysiadłam.
- Koniecznie. Zadzwonię później, pa Misiek.
- Pa, skarbie.
Wysiadłam i ryszyłam do domu.
***
Po o dziwo biewielkiej sprzece z ojcem, weszłam do pokoju i otworzyłam szafę, szukając czystych ubrań. Poszłam wziąć szybki prysznic, niestety łazienka była zajęta przez Rose.. yyyh. Stanęłam pod ścianą i wyciągnęłam z koeszeni karteczkę od Willa, otworzyłam ją i uśmiechnęłam się szeroko. Na papierze było starannie napisane "Kocham Cię, najmocniej!"
Wyciągnęłam telefon i odpisałam Willowi.
Will?
Komentarze
Prześlij komentarz