Od Willa do Alice
Wróciłem do domu dopiero koło 16, jak zawsze po powrocie zabrałem Quebo na spacer. Poszliśmy do lasu, wróciliśmy po dwóch godzinach. Miałem jeszcze godzinkę do wyjścia, uważałem, że wystarczy mi spokojnie. Wziąłem szybki prysznic i zjadłem na szybko kanapkę. Miałem jeszcze pół godziny, tak też postanowiłem już się ubrać. Założyłem buty, kurtkę i wyszedłem z domu. Wsiadłem w auto i pojechałem pod dom dziewczyny.
Na szczęście pamięć mnie jeszcze nie zawodzi i trafiłem tam bez większego problemu. Akurat kiedy podjechałem, Ali wychodziła z domu. Pochyliłem się, aby otworzyć jej drzwi. Choć na początku lekko zwątpiła, w końcu wsiadła.
- Hej. - uśmiechnąłem się.
- Hej... - odwzajemniła gest. - Punktualny jesteś. - dodała.
- Staram się. - mrugnąłem i wrzuciłem bieg, kiedy zapięła pasy, ruszyłem przed siebie.
W 10 minut dojechaliśmy do lodowiska, było ono dość duże, jednak parking był niemal pusty. Wysiedliśmy i weszliśmy do budynku, na początku wypożyczyliśmy łyżwy. Już na lodowisku, przed wejściem na lód usiedliśmy na ławce, założyłem swoje łyżwy i czekałem na nią. Kiedy również ona była gotowa, wstałem i podałem jej dłonie. Złapała je i wstała. Powoli weszliśmy na lód, cały czas trzymałem ją za ręce.
- Spokojnie, mocno cię trzymam. - uśmiechnąłem się.
Alice?

- Hej. - uśmiechnąłem się.
- Hej... - odwzajemniła gest. - Punktualny jesteś. - dodała.
- Staram się. - mrugnąłem i wrzuciłem bieg, kiedy zapięła pasy, ruszyłem przed siebie.
W 10 minut dojechaliśmy do lodowiska, było ono dość duże, jednak parking był niemal pusty. Wysiedliśmy i weszliśmy do budynku, na początku wypożyczyliśmy łyżwy. Już na lodowisku, przed wejściem na lód usiedliśmy na ławce, założyłem swoje łyżwy i czekałem na nią. Kiedy również ona była gotowa, wstałem i podałem jej dłonie. Złapała je i wstała. Powoli weszliśmy na lód, cały czas trzymałem ją za ręce.
- Spokojnie, mocno cię trzymam. - uśmiechnąłem się.
Alice?
Komentarze
Prześlij komentarz