Od Willa do Alice
- Staram się. - szepnąłem jej do ucha.
Weszliśmy do pomieszczenia, nie było tu wiele ludzi. Zamówiliśmy sobie pizzę i napoje, kelner przyniósł ją w dość krótkim czasie.
- Mają tu najlepszą pizzę w mieście. - powiedziałem z uśmiechem.
Ali odwzajemniła uśmiech, zabraliśmy się za jedzenie. Podczas tego nie rozmawialiśmy dużo. Teoretycznie nie lubię zabardzo, gdy się tak milczy, jednak z nią mi to w ogóle nie przeszkadzało. Mógłbym robić z nią dosłownie wszystko, byle by tylko z nią być. Potrzebowałem jej obecności... inaczej czułem dziwną pustkę w środku.
***
Po godzinie musiałem już odwieźć ją do domu. Podróż tam nie zajęła nam długo, głównie przez to, że drogi były niemal puste. Stanąłem przed jej domem, w kuchni i salonie paliło się światło.
- Mam nadzieje że nie bawilas się najgorzej. - uśmiechnąłem się.
Nie chciałem się z nią żegnać, strasznie tego nie chciałem. Ciekawe co by było, jakby nie przerwała tamtego pocałunku. pewnie pożegnalibyśmy się w podobny sposób, lub może nie żegnali w cale...
Ali,??
Komentarze
Prześlij komentarz