Od Willa do Alice
Kiedy dojechałem do domu przyszedł mi sms od Alice, "Też cię bardzo kocham <3" Czytając go uśmiechnąłem się, wysłałem jej kilka serduszek i wszedłem do mieszkania. Pierw trochę posprzątałem w pokojach, później wyszedłem z Quebo na spacer.
***
Po południu musiałem iść do pracy, jednak kończyłem już o 18 więc miałem spokojnie czas dla Ali i na nasze spotkanie, które mam nadzieję się odbędzie. Dużo ostatnio w naszym mieście morderstw, gwałtów... wcześniej AŻ tak się tym nie przejmowałem, teraz jednak mam Ali i bardzo się o nią boję. Kiedy wracałem z pracy podjechałem pod jej dom, wysiadłem i zapukałem. Kogut na dachu auta dalej był włączony i dawał "migające" światło niebieskie, a że było ciemno oświetlało co kilka sekund najbliższe miejsca. Zapukałem do drzwi, otworzyła mi Rose.
- Jest Ali? - spytałem od razu.
- Nie wiem. - odparła piłując dalej paznokcie.
- Mogłabyś ją zawołać?
- Nie. - uśmiechnęła się do mnie. - Możesz się zająć mną. - dodała.
W tym samym momencie przyszła Ali, uśmiechnęła się na mój widok. Wyszła do mnie, zamykając za sobą drzwi. Przywitaliśmy się pocałunkiem i przytuleniem.
- Tęskniłem za tobą cały dzień. - złapałem ją za dłonie.
- A ja za tobą. - Pogłaskałem ją po policzku. - Twoich rodziców nie ma? - spytałem.
- Nie ma. - uśmiechnęła się.
- Ostatnio jest tu niebezpiecznie, chciałbym żebyś to miała przy sobie, będę odrobinę spokojniejszy. - powiedziałem dając jej gaz pieprzowy.
Ali?
Komentarze
Prześlij komentarz