Od Willa do Alice
Tym razem usiadłem na brzegu kanapy obok Ali, tak, że Rose nie mogła jeszcze wcisnąć się między nas. Szczerze liczyłem że spędzę ten wieczór tylko z nią... ale co zrobisz, lepsze to niż nic, prawda? Wziąłem łyk soku i odstawiłem kubek na stolik. W pomieszczeniu było całkiem jasno dzięki światłu telewizora. Okna było zasłonięte więc nie wpadły tu światła latarni na zewnątrz. Oparłem się o poduszki spojrzałem na Ali, zmarszczyłem jednak lekko brwi widząc łzy w jej oczach, miała też mocno zaciśnięte usta. Położyłem dłoń na jej policzku i zmusiłem, aby spojrzała na mnie - nie myliłem się. Wydawać się mogło, że zaraz wybuchnie płaczem. Widząc ją w takim stanie mi też chciało się płakać... na pewno znacznie bardziej wolę jej uśmiech. Jest cudny. Ona cała jest cudna. Czemu tylko płacze? Może to przez Rose? Co prawda nie słyszałem całej rozmowy i to najpewniej przez nią jest teraz w takim stanie. Jednym ruchem, delikatnie wciągnąłem ją sobie na kolana. Była lekko zdziwiona, ale nic nie mówiła.
- Jesteś piękna. - szepnąłem jej do uszka głaszcząc opuszkami palców po plecach.
Ali? <3
- Jesteś piękna. - szepnąłem jej do uszka głaszcząc opuszkami palców po plecach.
Ali? <3
Komentarze
Prześlij komentarz