Od Willa do Alice

Patrzałem w jej piękne, brązowe oczy. Był w nich jeszcze smutek, ale powoli zalewała go fala ciepła i miłości. Uśmiechnąłem się lekko i pogłaskałem ją po policzku, w końcu nie mogąc już dłużej wytrzymać złączyłem nasze usta w pocałunku, którego tak bardzo brakowało mi przez cały dzień. Tęskniłem za nią od momentu, gdy znalazłem się w moim mieszkaniu - sam. Nie mogłem doczekać się chwili, kiedy znów będę mógł ją zobaczyć. Jej oczy, usta... kocham ją całym sobą, niemożliwie bardzo. Nigdy nie dam jej skrzywić, ani sam tego nie zrobię. Na pewno.
- Kocham cię aniołku. - wyszeptałem dalej trzymając swoje usta, blisko jej.
- A ja ciebie, misiu. - uśmiechnęła się, nie odsuwając ani o milimetr.
- Jak dobrze że cię znalazłem... - dodałem i znów złączyłem nasze usta w słodkim, pełnym miłości pocałunku.
Dłoń trzymałem na jej policzku, ona swoją w moich włosach z tyłu głowy. Film dalej leciał w tle, ale teraz jeszcze mniej mnie interesował niż na początku. O zgrozo, czemu ona nie może zostać u mnie już na zawsze? Najchętniej w ogóle nie wypuszczałbym jej z objęć. Nigdy...

Ali?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Od Willa do Alice

Od Willa do Alice

Od Alice do Willa