Od Willa do Alice
Tydzień zleciał mi nawet szybko. Pewnie minąłby szybciej, gdyby nie myśl, że w piątek wieczorem spotykam się z Ali. Tak bardzo cieszyłem się na ten wieczór... chciałem aby wyszedł jak najlepiej i aby trwał jak najdłużej. Pracę skończyłem o 16, a z Alice byłem umówiony na 18:30, jako że teraz szybko robi się ciemno. W drodze do domu wstąpiłem do sklepu kupić różne przekąski, napoje i inne rzeczy. Wstąpiłem też do wypożyczalni filmowej, wziąłem kilka filmów, które powinny jej się spodobać. Ostatecznie w domu byłem o 17, zostało mi więc jeszcze półtorej godziny - wystarczająco. Zabrałem Quebo na spacer, aby załatwił wszelkie swoje potrzeby i gry wróciliśmy miałem jeszcze prawie godzinę. Poszedłem wziąć prysznic i przebrałem się.
Akurat kiedy skończyłem się odświeżać miałem pół godziny, przygotowałem w tym czasie jedzenie i telewizor, akurat kiedy trzymałem pokrywkę od garnka, gdzie prażył się popcorn usłyszałem pukanie do drzwi. Może to dziwne, ale wolę te "tradycyjne" popcorny, moim zdaniem smakuje lepiej niż taki z mikrofalówki.
Wytarłem dłonie w ściereczkę i poszedłem otworzyć, zdziwiłem się widząc dodatkową twarz. Wzrostu Ali brunetka, oczy jej się dziwnie zaświeciły i wyszczerzyła się w białym uśmiechu, zmarszczyłem lekko nos i spojrzałem na tą, która bardziej mnie interesowała.
- Hej. - przytuliłem ją na powitanie. - A to kto?
- Moja kuzynka, Rose. - westchnęła. - Tata kazał mi ją ze sobą zabrać. - dodała ciszej.
Lekko przytaknąłem ją, a wtedy nowa dziewczyna podała mi dłoń, przepychając Ali.
- Cześć przystojniaku, Rose. - przedstawiła się.
- William. - powiedziałem jedynie ignorując jej dłoń i zamykając drzwi.
Pokazałem Alice filmy, jakie wybrałem, wspólnie wybraliśmy 1. Dziewczyny usiadły na kanapie a ja poszedłem do kuchni po jedzenie.
- Zostaw go Rose! - usłyszałem nagle podniesiony głos Ali.
- Ta, bo co? I tak nie jesteście razem, mam do niego absolutne prawo. - odezwała się jej kuzynka.
- Jeszcze nie jesteśmy! - było można usłyszeć zdenerwowanie w jej głosie.
- Dzisiaj się z nim prześpię. - stwierdziła pewnie, przez co o mało nie wybuchnąłem śmiechem.
- Przestań! On jest mój! To ja go kocham... - na końcu głos jej się delikatnie załamał.
Teoretycznie nie lubię traktowania mnie przedmiotowo, jednak w jej ustach "On jest mój" brzmiało to cudownie i w ogóle mi nie przeszkadzało. I w dodatku to "Ja go kocham" zupełnie mnie sparaliżowało. Na razie postanowiłem udawać jednak, że nic nie słyszałem. Wolałem z nią o tym porozmawiać na osobności jeśli już.
Zabrałem jedzenie i wróciłem do nich.
Ali?
Akurat kiedy skończyłem się odświeżać miałem pół godziny, przygotowałem w tym czasie jedzenie i telewizor, akurat kiedy trzymałem pokrywkę od garnka, gdzie prażył się popcorn usłyszałem pukanie do drzwi. Może to dziwne, ale wolę te "tradycyjne" popcorny, moim zdaniem smakuje lepiej niż taki z mikrofalówki.
Wytarłem dłonie w ściereczkę i poszedłem otworzyć, zdziwiłem się widząc dodatkową twarz. Wzrostu Ali brunetka, oczy jej się dziwnie zaświeciły i wyszczerzyła się w białym uśmiechu, zmarszczyłem lekko nos i spojrzałem na tą, która bardziej mnie interesowała.
- Hej. - przytuliłem ją na powitanie. - A to kto?
- Moja kuzynka, Rose. - westchnęła. - Tata kazał mi ją ze sobą zabrać. - dodała ciszej.
Lekko przytaknąłem ją, a wtedy nowa dziewczyna podała mi dłoń, przepychając Ali.
- Cześć przystojniaku, Rose. - przedstawiła się.
- William. - powiedziałem jedynie ignorując jej dłoń i zamykając drzwi.
Pokazałem Alice filmy, jakie wybrałem, wspólnie wybraliśmy 1. Dziewczyny usiadły na kanapie a ja poszedłem do kuchni po jedzenie.
- Zostaw go Rose! - usłyszałem nagle podniesiony głos Ali.
- Ta, bo co? I tak nie jesteście razem, mam do niego absolutne prawo. - odezwała się jej kuzynka.
- Jeszcze nie jesteśmy! - było można usłyszeć zdenerwowanie w jej głosie.
- Dzisiaj się z nim prześpię. - stwierdziła pewnie, przez co o mało nie wybuchnąłem śmiechem.
- Przestań! On jest mój! To ja go kocham... - na końcu głos jej się delikatnie załamał.
Teoretycznie nie lubię traktowania mnie przedmiotowo, jednak w jej ustach "On jest mój" brzmiało to cudownie i w ogóle mi nie przeszkadzało. I w dodatku to "Ja go kocham" zupełnie mnie sparaliżowało. Na razie postanowiłem udawać jednak, że nic nie słyszałem. Wolałem z nią o tym porozmawiać na osobności jeśli już.
Zabrałem jedzenie i wróciłem do nich.
Ali?
Komentarze
Prześlij komentarz