Od Willa do Alice
Ranek wyglądał tak, jak każde. Wstałem przed 8, wygrzebałem się z łóżka i poszedłem od razu do łazienki. Wziąłem prysznic, umyłem zęby i ubrałem się. Ogarnąłem włosy z porannego nieładu i poszedłem do kuchni, zjadłem płatki i zabrałem Quebo na spacer. Siedziałem jeszcze w domu pół godziny, gdy wróciliśmy. Podczas tego trochę posprzątałem, w końcu trzeba było zbierać się jednak do pracy. Założyłem kurtkę i buty, po czym wyszedłem zamykając dom. Pojechałem prosto do prosektorium, musiałem dowiedzieć się, co było tak naprawdę przyczyną śmierci kobiety, którą znaleźli w rzece wczoraj. Okazało się że miała zmiażdżoną czaszkę, ktoś musiał przywalić jej czymś metalowym w głowę i wrzucił do wody. Co gorsza mordercy nadal nie znaleziono, nawet nie ma podejrzanych. Stałem już na zewnątrz, było chłodno. Zima zbliża się wielkimi krokami, niedługo zapewne zacznie padać śnieg. Stałem przed budynkiem na schodach, siedząc na jednym z nich. Patrzałem w swoje dłonie, nawet nie zauważ...



Komentarze
Prześlij komentarz